Wszyscy mężczyźni wybiegli ze schronu, z impetem, ubrani w kombinezony,oraz uzbrojeni w karabiny i zapas amunicji. Kobiety czekały w bezpiecznym miejscu, żeby w razie potrzeby opatrzyć rannych. Mieszkańcy schronu otworzyli ogień niemal równocześnie. Zaczęła się kolejna walka o przetrwanie.
W polu widzenia zaczęły pojawiać się coraz to nowe sylwetki bandytów. Wartownicy wysyłając z luf coraz to nowe kule, zabijały niekończącą się falę zdziczałych przeciwnikow. Zdawało się, że oprócz broni i mięśni nie potrafią myśleć, i sami pchali się pod lufy. Wtedy karabiny zamilkły zza bandytów pojawił się rzadko spotykany w pełni zmutowany człowiek. Nie miał on skóry, widoczne były mięśnie oraz ścięgna oplatające wysokie na 2,5 metra ciało.Jego głowa zdawała się niemal okrągła lecz ogromne wyłupiaste oczy, oraz zaostrzone zęby dawały poczucie ogromnego strachu u Wartowników, i pozostałych. Nawet bandyci pomimo braku mózgu czuli strach. Mutant nie nosił w ogóle żadnego ubioru, widać było każdy jego mięsień. Jego bronią była zmodernizowana i nowoczesna wersja 8-lufowego karabinu Gatlinga. Wykorzystywał bardzo rzadką i eksperymentalną amunicję. Były to pociski wybuchające, które mogły bez problemu mogły zniszczyć i osłonę oraz cały schron.Wojskowi wycofali tą broń, oraz rodzaj amunicji z produkcji, ponieważ stwierdzili, że ta broń sieje zbyt duże zniszczenie niekoniecznie u wroga. Była ona bardzo awaryjna, zanotowano mnóstwo przypadków samoistnego zapłonu tego karabinu, co prowadziło do wybuchu skrzyni z amunicją, która znajdowała się na plecach. Mieszkańcy schronu osłupieli, tylko na chwilę, która wystarczyła by przeciwnicy znacząco zbliżyli się do linii ich obrony.Michał jako pierwszy otrząsnął się z szoku, w jego oczach zabłysnął chaos. Do krwi zaczęła wpływać adrenalina, natychmiast się zerwał i pobiegł do wnętrza budynku. Odrazu po nim reszta się otrząsnęła i otworzyła ogień ze zdwojoną siłą. Wysłali do
obiegu granaty, które wśród przeciwników robiły niesamowity chaos.Wtem Patryk krzyknął do Michała.
-Kurwa gdzie leziesz. Potrzebujemy cie tutaj!
Pobiegł dalej wgłąb schronu, pomimo tego, że doskonale słyszał Patryka nie odpowiedział mu. Z niesamowitym impetem i szybkością, wbiegł do głównego korytarza "Azylu. Skierował się ku zbrojowni.Wyważył ciężkie metalowe drzwi, kopniakiem i zaczął szukać eksperymentalnej wersji Ciężkiego karabinu maszynowego, był to Amerykański karabin m-435 saw Mk.IV. Została stworzona tuż przed rozpoczęciem się wojny jako odpowiedź na nowoczesną broń Rosji. Michał znalazł go gdy wraz z Patrykiem byli na kolejnej wyprawie do pobliskiego konwoju militarnego.W jeden pas amunicji mieścił ok.450 naboi. Był niesamowicie lekki jak na rozmiary karabinu, ważył ok. 25 kg dzięki zastosowaniu tytanu, i karbonu. Miał też system chłodzący co zapobiegało przegrzewaniu się broni. Podczas ciągłego ostrzału w ciągu minuty potrafił wystrzelić ok. 10 000 pocisków. Pod lufą był podczepiony dwójnóg a z boku celownik laserowy. Posiadał również stabilizator odrzutu, dzięki tym modyfikacją broń ta dla Michała wydawała się idealna na takie sytuację. Zabrał ze sobą jeszcze pęk granatów, i kilka taśm amunicji. Nie miał zamiaru się uspokajać, i z okrzykiem dzikości wybiegł z niesamowitym impetem na główny korytarz. Już po chwili morderczego biegu był na zewnątrz budynku zauważył, że Mężczyźni są przygwożdżeni przez ogień przeciwnika. Nagle odezwał się Maniek.
-Gdzie żeś ty kurwa był!
-Nie widzisz?
Po tych słowach Michał uśmiechnął się, i pokazał swoją żądzę krwi. Wydawało się, że jego znad jego ciała unosi się para a oczy buchają płomieniami. Wydał z siebie długi głośny i dziki ryk. Zaczął prowadzić ofensywę.Każdy nabój przedzierał się przez kolejne ciała nieprzyjaciół. Słał coraz to kolejne trupy. Nie mógł się opanować, i sam nie chciał, czuł się jak by same demony z piekieł opanowały jego ciało. W tej chwili było dla niego tylko jedno, ocalić swoich ludzi, którzy są dla niego całym światem, bez których nie chciał żyć na tym świecie, to był jedyny powód dzięki, któremu jeszcze żyje. Byli to oni. Z jego oczu zaczęły płynąć łzy szczęścia i smutku. Szala zwycięstwa przechylała się na ich stronę.Morale mężczyzn natychmiast się podniosły, podnieśli się i staneli tuż obok Michała. Z równie wielką dzikością jak on otworzyli ogień. Trupy w słały się setkami. A nawet sam mutant przestał się zbliżać. Kule rozrywały jego kolejne tkanki,kawałki mięśni spadały na ziemię wywołując fontannę hektolitrów krwi. Był to zarazem okropny i fascynujący widok, w oczach Michała. Po kilku minutach ciągłego strzału i wysyłania , kolejnych granatów. Bandyci zaczęli się cofać. A po chwili dosłownie uciekać. Teraz całą swoją siłę ognia skupili na mutancie. Już prawie nie miał pozostałości po mięśniach, jego Gatling już się przegrzewał i wydawał się zaraz wybuchnąć. Salwa kul z karabinu maszynowego rozpłatała jego brzuch. Wnętrzności zaczęły spływać wraz z krwią na ciepły od krwi oraz ciał bruk. Mutant przestał strzelać, a po chwili przestali strzelać Mężczyźni. Nad człowiek uklęknął na bruku, wziął swoje wnętrzności w ręce i starał się je włożyć do środka jego organizmu lecz bez skutku. uniósł resztkami sił głowę i wydał okropny ryk bólu, a po mięsistych krwawiących policzkach zaczęły płynąć mu łzy. Michał wraz z resztą opuścili w końcu bronie, i odetchnęli z ulgą, a po chwili poczuli przygnębienie. Nigdy nie widzieli tak smutnego, okropnego i groteskowego widoku jak scena, która rozgrywała się przed nimi. Mutant, leżący w kałuży krwi płaczący i trzymający w swoich dłoniach wnętrzności.Maniek wystrzelił ostatni nabój, który został w jego magazynku, prosto w jego głowę.
-Tak będzie dla niego najlepiej - Rzekł ze stoickim spokojem oraz lekko wyczuwalnym smutkiem Michał.
- Pochowajmy go, walczył dla nich, lecz nie wiedział, że robi coś okropnie złego. Miał miękkie serce, miał uczucia, był dokładnie taki sam jak my w środku. Zróbmy coś co będzie dla niego tym o czym napewno marzył. Złóżmy mu prawdziwy pochówek jaki był w czasach przed wojną. Dokończył.
-Martyna zabierz resztę dziewczyn do środka.
-Dobrze Patryk.
Mężczyźni zabrali się do oczyszczania placu boju. Zwłoki ułożyli na stos i podpalili. Swąd palonego truchła był wyczuwalny napewno z ogromnej odległości. Michał wraz z Patrykiem i Mańkiem wykopali dół na grób mutanta. A reszta mężczyzn zabrała jego zwłoki i ułożyła w grobie. Podczas gdy Patryk go zasypywał odmawiali modlitwę, i prosili Boga, żeby mu przebaczył i przyjął go do nieba. Po pogrzebie nad grobem ustawili prowizoryczny krzyż, i przygnębieni całą sytuacją udali się do "Azylu.
Jak miło odetchnąć, ten epizod mnie niesamowicie wymęczył.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz