- Hej Martyna jak się dzisiaj spało?
-Ech Michał okropnie znów miałam koszmary
-To już czwarty dzień z rzędu ciągle ten sam?
-Tak tylko co kolejny sen mam więcej szczegółów przed oczami
-Skoro więcej szczegółów to chętnie posłucham może coś poradze, opowiedz mi go poraz kolejny
-Naprawdę, znowu? jeszcze ci mało
- heh... można tak powiedzieć
- Ok, więc zawsze budzę się w ciemnym pomieszczeniu. jest ono małe, śmierdzi niesamowicie stęchlizną a podłoga jest oślizgła jak bym macała nogami wnętrzności zwierząt.
- Fuj! okropne... ok już siedze cicho nie przerywam
- jestem przywiązana do krzesła nie moge mówić widze jedynie światło, które wydobywa się z małego okienka drzwi, słyszę krzyki, płacz dzieci oraz śmiech mężczyzn. Po chwili, która wydaje mi się zawsze wiecznością drzwi otwiera gruby, obrzydliwy, łysy i szczerbaty facet bez koszuli jedynie w mokrych od potu i krwi dresach oraz adidasach. Rozwiązuje mnie i za włosy targa do pewnej sali, czuje okropny ból jak ktoś chciałby mi rozedrzeć całą twarz, widzę tak jakby lekką mgłę ale za nią są ściany pokryte krwią, oraz wszechobecne zwłoki kobiet, i dzieci. Gdy już zaciągnął mnie do tej sali, rozbiera mnie, jestem cała naga i przywiązuje mnie do stołu tak mocno, że odcina mi dopływ krwi do rąk i stóp, zakleja taśmą mi usta. Wyciąga z pobliskiej szafki skalpel, powoli nacina żyły, i brzuch zaczyna od rąk potem nogi, a następnie klatka piersiowa, nacina w okół sutków po moich piersiach płynie strużka krwi, staram krzyczeć, łzy leją mi się po policzkach i skapują na kałuże krwi które płyną do kratki ściekowej. Gdy skończył już mnie ciąć zdejmuje dresy, zaczynam płakać jeszcze bardziej miotam się, po chwili ściąga swoje bokserki. Wtedy zamykam oczy i staram się nic nie czuć. Rozchyla moje nogi i w tym momencie drzwi ktoś wyważa z hukiem. Otwieram oczy, słysze wystrzał i grubas dostaje kulkę między oczy. Pada na ziemię i wtedy sen mi się urywa. Cały czas staram sie dotrwać chwili, w której dowiaduje się kto strzelił lecz niepotrafię..
- Wiesz co, spierdalaj jak masz mi mówić takie teksty.
- Dobra, już dobra wiesz, że nie potrafie być poważny. Wiesz co chodź ubierz się w normalne rzeczy i wypijemy kawę na ten miły poranek dosiądziemy się do reszty ok?
- Dobrze dzięki, że cały czas przy mnie jesteście
- Od czego są przyjaciele tyna...
Michał wyszedł, skierował się do stołówki żeby zagotować wodę.
Martyna słyszała już delikatne śmiechy nieopodal pewnie Patryk z Mańkiem znowu jaja sobie robią.
Tyna była kobietą średniego wzrostu, jej uroda prezentowała kobiece piękno, wszystkie jej aspekty były niemal idealne, Ma długie proste blond włosy. Słucha punku, który przypomina jej o tamtym pięknym świecie, Ma srebrny kolczyk na języku oraz na środku pod dolną wargą. Na prawym uchu ma 3 czarne kolczyki, a na lewym niebieską spiralkę. Nosi srebrny naszyjnik. Zazwyczaj ubrana jest w czerwone spodnie i zielone przecierane glany. Górna część ciała jest okryta t-shirtem z logiem zespołu "Sex Pistols" na przodzie i wielkim czerwonym znakiem Anarchii.
Gdy martyna się ubrała udała się natychmiast ze stołówki, śmiechy i wrzaski szczęścia robiły się coraz głośniejsze.
-Hahahaha Ej wiecie jak nazywa się przyrząd do mierzenia ilości kupy?
-No jak Michale mistrzu sucharów?
- KAŁKULATOR
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, Martyna która była dotychczas spochmurniała, natychmiast się rozweseliła i z uśmiechem usiadła przy innych.
-Jezu, kto wymyśla takie suchary Maniek, ty powinieneś wiedzieć takie rzeczy
- No ja a kto?
- No nie wiem. O cześć Martyna!
- Hej Patryk, hej Maniek
-Cześć
-Trzymaj specjalna kawa dla specjalnej kobiety, stu procentowa Arabica, dla naszej psychokobietki
-Michał widze klimat dzisiejszego poranka udzielił ci się
-Żebyś wiedziała.
Poranek zapowiadał się niezwykle dobrze, inny niż pozostałe, wszyscy zapomnieli o tym co jest za murami ich schronu, wszyscy śmiali się, opowiadali kawały, byli szczęśliwymi ludźmi.
Lecz do tej chwili....
No i koniec mojego kolejnego rodziału mam nadzieje, że się podobało
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz